Moja domowa ''fabryka'' zaczyna mieć niedobór miejsca...Wszelkie surowe materiały poustawiane piętrowo w pudełkach:
- masła kokosowe, kakaowe, oliwkowe;
- bazowe oleje (jojoba, kokosowe, różane, siakieś insze)
- olejki eteryczne, olejki zapachowe sztuczne
- różne woski, emulgatory
- materiały ''ścierające'' : ziarenka jojoba, proszek z bambusa
- sole do kąpieli, gliceryna, witamina e w płynie, jedwab, koenzymy, konserwanty i całe mnóstwo innych koniecznie niezbędnych produktów do tworzenia kosmetyków i perfum....
Do tego obok stoją pudła pustych buteleczek, słoiczków,tubek.Zajmuje mi to większą część pokoju.

Ale tak naprawdę nie przeszkadza mi tak bardzo ten zapas i zagospodarowanie przestrzeni, bo
1. zapach w moim pokoju jest niesamowity... mieszanka wszelkich ziół i olejków- cudowna.. choć są szczelnie zamknięte to co jakiś czas, gdy je wyciągam ,by coś zrobić nowego, ulatniają się ich wspaniałe aromaty...2. uwielbiam tworzyć własne kosmetyki i perfumy.I choć wciąż odkrywam nowe rzeczy w tej dziedzinie i daleko mi do bycia ekspertem, to jestem w stanie stworzyć całkiem spory zasób dóbr,dla każdego,niezależnie od wieku czy rodzaju cery.
Skąd mi się to wzięło?
Chyba w akcie desperacji wzięłam się za naukę i zrozumiałam co nie co... może jeszcze nie wszystko, ale zdecydowanie wystarczająco, by poprawić stan swojej skóry a przede wszystkim świadomości o tym czym jest skóra i czego potrzebuje.
Wszystko dzięki magii natury!
Dla efektów wizualnych i zapachowych dodaję odrobinę sztuczności w postaci barwników i niektórych zapachów, ale z reguły staram się w kosmetykach używać tylko olejków naturalnych.
Konserwanty?
Używam. Rozważyłam wszelkie za i przeciw i dochodzę do wniosku, ze jednak wolę mieć kosmetyk ''pod ochroną''. Nie chcę by się w nim rozwijała pleśń, czy żeby stał się po tygodniu skupiskiem zarazków i miast pomóc pogorszył tylko stan mojej skóry.
Czy to bezpieczne?
Czy to bezpieczne?
Gdy wiesz co robisz, jak najbardziej.
Wszelkie produkty (materiały surowe) kupuję od rzetelnych, sprawdzonych firm. Zawsze załączone są dokumenty stwierdzające zgodność produktu z wymaganiami Unii Europejskiej, są przetestowane i bezpieczne w użyciu. Każdy sklep/ hurtownia oferująca produkty które mają styczność z ciałem, czy to produkty które na skórze zostają, czy tez które się zmywają, musi posiadać zezwolenia na sprzedaż. Znaczy się musi mieć odpowiednie warunki spełnione. Dostaję też dokładne instrukcje jaką ilość procentowa można użyć, jak rozcieńczać itd...
Zatem jestem pewna, że jest ok... i nigdy , przenigdy nie kupiłabym od niepewnego źródła, nawet jakby mi oferowali 1/10 ceny. Ze skórą nie ma żartów.
Wszelkie produkty (materiały surowe) kupuję od rzetelnych, sprawdzonych firm. Zawsze załączone są dokumenty stwierdzające zgodność produktu z wymaganiami Unii Europejskiej, są przetestowane i bezpieczne w użyciu. Każdy sklep/ hurtownia oferująca produkty które mają styczność z ciałem, czy to produkty które na skórze zostają, czy tez które się zmywają, musi posiadać zezwolenia na sprzedaż. Znaczy się musi mieć odpowiednie warunki spełnione. Dostaję też dokładne instrukcje jaką ilość procentowa można użyć, jak rozcieńczać itd...
Zatem jestem pewna, że jest ok... i nigdy , przenigdy nie kupiłabym od niepewnego źródła, nawet jakby mi oferowali 1/10 ceny. Ze skórą nie ma żartów.
Widzę często na eBay olejki eteryczne za połowę ceny, kusi, ale nie mam pewności skąd ten olejek pochodzi. Wolę nie używać.
Co tworzę?
Mydła (w ilościach zbyt dużych), balsamy do ciała, żele myjące, serum, kremy do twarzy, pianki do ciała nawilżające, peelingi, maseczki, balsamy do ust... i całą masę innych cudownych rzeczy.
Co tworzę?
Mydła (w ilościach zbyt dużych), balsamy do ciała, żele myjące, serum, kremy do twarzy, pianki do ciała nawilżające, peelingi, maseczki, balsamy do ust... i całą masę innych cudownych rzeczy.
Choć niektórzy są dość sceptycznie nastawieni do mojego szaleństwa, ja nadal tworzę, komponuję i bawię się z naturą. Strach ludzi wynika z braku wiedzy o tym z czego się robi kosmetyki, jaki jest proces ich powstawania.
Nie taki diabeł straszny jak go malują. Każdy z was jest w stanie sam w domu zrobić sobie krem, czy balsam, czy jakieś serum. Zanim zaczniecie tworzyć własne receptury jest ich setki dostępne w sieci, gdzie w dokładnych proporcjach i krok po kroku opisany jest proces ich tworzenia. Również wiele książek o tej tematyce zostało napisane. Polecam lekturę takowych.
Wkrótce i u mnie znajdziecie kilka wpisów o tym jak stworzyć coś dla siebie.
Nie taki diabeł straszny jak go malują. Każdy z was jest w stanie sam w domu zrobić sobie krem, czy balsam, czy jakieś serum. Zanim zaczniecie tworzyć własne receptury jest ich setki dostępne w sieci, gdzie w dokładnych proporcjach i krok po kroku opisany jest proces ich tworzenia. Również wiele książek o tej tematyce zostało napisane. Polecam lekturę takowych.
Wkrótce i u mnie znajdziecie kilka wpisów o tym jak stworzyć coś dla siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz