wtorek, 10 czerwca 2014

Kolagen i peptydy czyli co przenika...

Starzenie się skóry jest naturalnym procesem wynikającym zarówno z upływającego czasu, jak i z działania czynników zewnętrznych oraz wewnętrznych. Nie tylko wiek decyduje o tym, jak wygląda nasza skóra. Wpływ na to mają również wiedza i umiejętność dbania o nią.

Kolagen jest ściśle związany ze światem kosmetologii. Czym tak naprawdę jest? I dlaczego jest tak ważny dla naszej skóry?

Bez kolagenu nie ma życia. Jest on białkiem składającym się z niewielkich cząsteczek zwanych aminokwasami. Aminokwasy zbudowane są w głównej mierze z węgla, tlenu, wodoru i azotu. Kolagen ma charakterystyczny skład aminokwaso wy. Około 30% kolagenu stanowi glicyna, a około 20-25% prolina i hydroksyprolina. Kolejną unikalną cechą kolagenu jest regularność rozmieszczenia wspomnianych aminokwasów.

Ponadto, w kolagenie trzy łańcuchy białkowe skręcają się wzajemnie na kształt trójżyłowej liny tworząc tzw. superhelisę, wyróżniającą go wśród innych białek. Charakterystyczna budowa kolagenu determinuje jego właściwości. Jest on białkiem tkanki łącznej, które spaja elementy komórkowe. Stanowi 50-80% wszystkich białek w organizmie, z tego 70% to skóra i gałka oczna (wypełnia rogówkę oka, gdzie występuje w formie krystalicznej). Posiada bardzo dużą odporność na rozciąganie, co powoduje, że jest głównym składnikiem ścięgien. Jest odpowiedzialny za sprężystość, jędrność, właściwe nawilżanie skóry oraz ciągłą odnowę jej komórek. Z upływem lat następuje ubytek kolag enu ze skóry, co powoduje między innymi powstawanie zmarszczek. Zmniejszenie zawartości kolagenu w skórze zaczyna się już po dwudziestym piątym roku życia i postępuje z szybkością około 1% rocznie! W pierwszym okresie życia człowieka utrzymuje się stały poziom zawartości kolagenu w organizmie. Zużyty ulega degradacji, a niedobór jest uzupełniany. Jednak w okresie menopauzy u kobiet i andropauzy u mężczyzn, a także w wyniku stresującego trybu życia, różnego rodzaju chorób, przy ciągłych przesileniach związanych z aktywnością fizyczną, a także w chorobach autoagresyjnych (zwyrodnienie stawów) więcej kolagenu ulega degradacji niż jest wytwarzane – następuje proces starzenia.

Deficyt kolagenu powoduje pojawienie się starczych zmian ciała: zmarszczek, przebarwień, cellulitu, suchości skóry, matowienia paznokci i włosów, przykurczenia sylwetki. Kolagen pełni równi eż bardzo ważną rolę obronną. Jego niedobór w układzie odpornościowym zwiększa ryzyko wnikania i rozprzestrzeniania się ciał patogennych, a także toksyn środowiskowych, drobnoustrojów oraz komórek nowotworowych.
W organizmie człowieka za elastyczność skóry odpowiadają włókna elastyny i kolagenu. W miarę upływu lat następuje osłabienie strukturalne stanu tych włókien, przez co skóra staje się coraz cieńsza, bardziej sucha i mniej elastyczna - zaczynają powstawać zmarszczki. Nauki biologiczne od dawna starają się odkryć możliwości zapobiegania starzeniu się komórek lub odwracania tego procesu. Dotyczy to także komórek skóry.

Od wielu lat na świecie, a obecnie także i w Polsce, przemysł kosmetyczny świadomie ingeruje w biologię skóry. Fizjologicznego procesu starzenia skóry nie można zahamować, ale można uzyskać określone efekty kosmetyc zne poprzez zastosowanie odpowiednich preparatów zawierających np. białka lub peptydy. Kolagen hydrolizowany jest białkiem, które w kosmetykach wykazuje głównie właściwości nawilżające. Natomiast peptydy (krótkie sekwencje reszt aminokwasowych) będące w naturze fragmentami m.in. kolagenu, dają już widoczne efekty związane z wygładzaniem zmarszczek. Dostępne są też preparaty zawierające naturalny kolagen ze skór rybich, który w całości stanowią spirale zbudowane właśnie z łańcuchów peptydowych. Różnią się one zasadniczo od popularnych przez wiele lat w kosmetologii hydrolizatów kolagenu. 

Obrazują to poniższe fotografie: 

U góry skóra poddana aplikacji białek kolagenowych, wielkocząsteczkowych, czyli produktów hydrolizy. Efekt jest powierzchowny, można właściwie mówić jedynie o zatrzymaniu wody, czyli nawilżeniu.


Na dole skóra poddana aplikacji bardzo małych agregatów białkowych, które charakteryzuje transdermalność, a więc zdolność do penetracji dermy, aż poza warstwę podstawną naskórka.
 

W odróżnieniu od białek wielkocząsteczkowych i martwych, czyli niezdolnych już do podziału kolagenów hydrolizowanych - peptydy posiadają zdolność penetrowania naskórka, wskutek czego docierają do skóry właściwej. Stanowią też świetną alternatywę dla osób, które nie tolerują produktów z retinolem czy z kwasami hydroksylowymi. Efekty po zastosowaniu produktów z peptydami uzyskiwanymi metodami bioinżynierii, np. matrykinami nie są natychmiastowe. Wymagany czas aplikacji wynosi 8-12 tygodni, przy odpowiednio wysokim stężeniu. Także skutki kuracji w przypadku jej przerwania nie są trwałe. Niemniej jednak kosmetyki zawierające aktywne peptydy są bardzo pożądane, ze względu na ich korzystne działanie. Najczęściej wykorzystywanymi w kosmetyce peptydami, zachowującymi się jak fragmenty kolagenu są tak zwane peptydy sygnałowe oraz transportujące. Dostarczenie do skóry peptydow s ygnałowych odbierane jest jako komunikat do produkcji elastyny i kolagenu. Efektem jest zrekonstruowanie siatki tych białek, dzięki czemu na skórze można zaobserwować zmniejszenie się zmarszczek, wygładzenie skóry oraz poprawę jędrności. Natomiast główną funkcją peptydów transportujących jest dostarczenie do skóry określonych pierwiastków śladowych. Najczęściej są to jony pierwiastków niezbędnych m.in. do biosyntezy kolagenu, które przy pomocy tychże peptydów transportowane są w głąb skóry. 

W ostatnim czasie pojawiają się w kosmetologii także hydraty kolagenowe w postaci naturalnych żeli, tworzonych przez trójspiralne molekuły kolagenu, wiążące cząsteczki wody i kwasu mlekowego. Po aplikacji na skórę, łańcuchy peptydów formułujących superhelisy rozpadają się pod wpływem temperatury ciała na peptydy o masie nawet jeszcze mniejszej, n iż peptydy syntezowane laboratoryjnie, np. matrykiny. Efekty działania transdermalnego hydratów kolagenowych przychodzą jeszcze później, ale są trwalsze. Dlaczego hydraty kolagenu rybiego mają tak spektakularne działanie ? Tego jeszcze dokładnie nie zbadano, ale być może dzieje się tak dlatego, że aminokwasami dominującymi w łańcuchach peptydowych kolagenu pozyskiwanego ze skór rybich są: glicyna, prolina i hydroksyprolina, czyli dokładnie te same, które dominują w strukturach kolagenu typu I i III, jaki wytwarzają fibroblasty w skórze człowieka. A więc kolagen rybi jest dla nas wyjątkowo histokompatybilny. Wykazuje niemal idealną zgodność komórkową. Ponadto utrzymuje on jeszcze długo po wyizolowaniu go z organizmu ryby konformację potrójnej helisy (rys.), co jest absolutną sensacją biochemiczną i może decydować o jego aktywności biologicznej. 


Na pdst. opracowań dr inż. Dominiki Muchy. Wykorzystano materiały nadesłane przez George’a Nodara z Vancouver. 
Źródło: Newsletter Colway

niedziela, 18 maja 2014

Takie proste, a takie trudne - czyli jak się pozyskuje polski , rybi kolagen?

Na czym polega rdzennie polska metoda ekstrakcji kolagenu natywnego (zachowującego pierwotną konformację 3-helis) bezpośrednio ze skór rybich?

Takie proste, a takie trudne…

Wbrew pozorom nie jest to już dziś aż tak wielki sekret. Co najmniej kilkanaście osób potrafi w Polsce wyizolować ze skór rybich znany Wam dobrze kolagen. Oczywiście jeden żel kolagenowy będzie „lepszy” inny „gorszy” w tym sensie, że różniący się zapachem, kleistością, odpornością termiczną, nawet wielkością agregatów białkowych. Ale tak, jak w procesie destylacji powstaje mocny alkohol, jak z rafinacji wyłania się płynne paliwo – tak tu mamy do czynienia z procesem hydratacji. Nie można zajść w ciążę częściowo i tak samo nie ma „trochę” hydratów kolagenu ze skór rybich. Albo molekuły kolagenu przeskoczą do roztworu (ściślej: hydratu) przyłączając cząsteczki wody, albo nie. Suflet jajeczny też nie może udać się częściowo. Wie o tym każda mistrzyni kuchni. Albo opadnie, albo się uda. Kiedy proces „uwadniania” trzeciorzędowego biał ka, jakie opuszcza fibroblasty się powiedzie, kiedy skutecznie odfiltruje się potem miliardy 3-helis wiążących wodę, a jednocześnie siebie nawzajem – to finalnie uzyskamy żel o fascynująco prostym składzie. Czyli hydrat kolagenu ze skór rybich.

Najpierw wybiera się ryby

Właściwie, kolagen jaki znacie (natywny), można pozyskać ze skóry każdego kręgowca, każdej istoty, w której procesach metabolicznych oprócz chondrocytów, kolagen wytwarzają też komórki znane jako fibroblasty, mieszczące się głównie w skórze. Najłatwiej jednak, (co odkryli Skrodzki, Michniewicz i Kujawa już w 1985 r) zrobić to poddając obróbce skóry rybie. Wybierając surowiec, producent kieruje się takimi kryteriami, jak: dostępność, łatwość błyskawicznego zamrożenia po odłowie; jak to, by ryba była ekologiczna, czyli nie kumulująca np. pierwiastków ciężkich, bądź toksyn (a więc najlepiej karmiąca się sama np. glonami w czystym akwenie). Istotnym jest, by była „wydajna”, co oznacza grubą warstwę proteinową w jej skórze, przy cienkiej lipidowej i łatwym później ich oddzielaniu. Po licznych próbach "casting na dawcę" najlepszego  wygrała tołpyga (Hypophthalmichthys), ryba słodkowodna, karpiowata, żywiąca się fitoplanktonem, relatywnie niedroga i „dająca” kolagen, z którego ekstrahujący „wyciągali” największą odporność termiczną na denaturację. Ta ostatnia zaleta pozwoliła wygrać tołpydze z łososiem, z którego izolowano kolagen wcześniej i patrząc biochemicznie, absolutnie nie gorszy (wniosek patentowy J. Przybylskiego z 2002 r.). Eksperymentowano z różnym powodzeniem także z innymi rybami. Np. z sumem afrykańskim. Uważa się zresztą, że jeśli hydrat kolagenu pozyskujemy po to, by poddać rozbiciu jego 3-helisy, bądź natychmiast poddać go liofilizacji, to gatunek ryby nie ma większego znaczenia.

Następnie trzeba precyzyjnie skóry rybie oskrobać

W praktyce wygląda to tak, że skóry dzieli się najpierw na partie silnie, średnio i w ogóle nie zapigmentowane (grzbiety, boczki i brzuszki), a potem żmudnie i ręcznie oskrobuje, oddzielając warstwy lipidowe i mięso od warstwy, w jakiej rybie fibroblasty produkują kolagen. Jest to praca, w której prawdopodobnie nigdy ludzi nie zastąpią maszyny i zarazem słaby punkt tej metody. Nie taniej, niezbyt wydajnej, będącej w istocie manufakturą. Taka obróbka wstępna i takie pozyskiwanie surowca powoduje, że poszczególne partie kolagenu wykazują często różnice właściwe produktom naturalnym. Znany Wam od dziesięciu lat żel kolagenowy rzadko jest identyczny w różnych partiach. Może być mniej lub bardziej gęsty. Bywa, że Graphite jest mniej zapigmentowany niż Silver. Zdarza się iż Platinum już 3-4 miesiące od wytworzenia łapie żółte przebarwienie. Despiralizuje się już w 26°C albo dopiero w 29°C.
To wszystko wynika z tego, że skóry pochodzą od tołpyg białych lub pstrych. Osobników młodszych bądź starszych. Trafiły do nas z Polski lub z Bałkanów, a nawet z Azji. Różnie się odżywiały, różnie spędziły zimę itd., itp. Ich naturalne różnice powodują, że nawet wierne trzymanie się tej samej metody i procedur nie gwarantuje identyczności fizyko-chemicznej końcowego produktu.
W każdym razie skóry zostają gruntownie oczyszczone, oskrobane, posortowane i pocięte w paski. 

Elementem osiowym polskiego wynalazku jest rozpuszczenie skór

Otóż te paski po prostu umieszcza się w słojach laboratoryjnych w roztworze kwasu organicznego, w którym ulegają stopniowemu, kilkuetapowemu rozpuszczaniu. I znowu tak, jak można by użyć do pozyskania kolagenu skór różnych ryb, tak można użyć różnych kwasów organicznych. W praktyce jednak wytwórcy posługują się kwasem mlekowym. Jest niedrogi, skuteczny, a jego pozostałości w kolagenie pomagają (poprzez otwieranie komórek keratynocytowych) w wchłanialności peptydów, które powstają z rozpadu 3-helis tworzących aplikowany na skórę żel. Kwas mlekowy ma też sam w sobie właściwości kosmetyczne (np. wybiela przebarwienia skórne). Nie jest „chemią obcą”, mamy go wszak w organizmie wszyscy. Jego wadą jest to, że w tej metodzie nie można obniżyć jego finalnej obecności w końcowym składzie na tyle, by przybliżyć pH hydratu kolagenu do poziomu kwasowości pożądanej przez skórę, czyli 5-6 pH . Polski, rybi kolagen miał dotąd zazwyczaj 2,8-3,5 pH (co niebawem rewolucyjnie zmienimy !).
Ten etap wymaga już pełnej sterylności, paski są wielokrotnie płukane, woda użyta do roztworu musi być idealnie czysta (np. osmotyczna), naczynia dezynfekowane itd. Najmniejszy błąd spowodować może utratę całej partii kolagenu z powodu np. zarażenia jej pleśnią.
Poszczególni wytwórcy dodają na tym etapie jeszcze inne kwasy, bądź sole, co pozwala każdemu z nich twierdzić, że posiada metodę autorską. Kolagen dzięki temu może rzeczywiście mieć nieco odmienne właściwości fizyczne (np. jak produkt Inventii charakteryzować się „puszystością”, czy mniejszą kleistością niż kolagen Przybylskiego). Nie ma to jednak żadnego znaczenia dla reakcji w tej metodzie kluczowej. Wymogiem sukcesu jest, by trójspiralne molekuły kolagenu przyłączyły cząsteczki wody z roztworu, w którym rozpuszczono skóry. By nastąpiło zjawisko hydratacji. Do tego wystarcza jeden kwas oraz wiedza o proporcjach, o temperaturze i o czasie reakcji. Nie specjalnie skomplikowana, dodajmy.
Rozpuszczone właściwie paski wcześniej przygotowanych poprzez obróbkę mechaniczną skór tworzą już masę - hydrat, której formę żelową nadają dominujące w niej trójspiralne molekuły kolagenu. Poza nimi pozyskaną substancję stanowią resztki białkowe, produkty uboczne reakcji i elastyna.
Na tym etapie zatrzymał się zespół, który opisywaną metodę wynalazł. Skrodzki, Michniewicz i Kujawa jeszcze nie potrafili hydratu kolagenowego odpowiednio filtrować. Uczyniono to efektywnie dopiero w 2002 roku w Instytucie Chemii Uniwersytetu Gdańskiego. Tam zamknięta została metoda, którą posługują się do dziś wszyscy wytwórcy żeli kolagenowych. Przez całe lata jej autorstwo skutecznie zawłaszczał medialnie Józef Przybylski. Jednakże po wieloletnich sporach sądowych ostatecznie prawo ochronne uzyskał jego ówczesny współpracownik – dr Andrzej Frydrychowski.

Filtracja – bardzo ważna dla jakości kolagenu

Pierwsze polskie kolageny, które rozprowadzano już jako gotowy kosmetyk z natury, filtrowane były przez jedwab. Pozyskaną masę po prostu przeciskano ręcznie tylekroć przez tkaniny, aż uzyskiwała względnie jednorodną konsystencję. Niszowi wytwórcy polskiego, rybiego kolagenu czynią tak zresztą po dziś dzień. Jednak w manufakturach laboratoryjnych, które ekstrahowały coraz bardziej znaczące handlowo ilości szybko zastosowano filtrację dokładniejszą. Collagen Beauty (2003) oraz Inventia (2005) zastosowały prasy mechaniczne lub hydrauliczne, które pozwalały przeciskać żel przez filtry znacznie dokładniej oczyszczające go z reszt i oddzielające większe agregaty białkowe, niż było to możliwe ręcznie przez jedwab. Materiały stosowane w filtrach stanowią oczywiście sek ret każdej wytwórni, ale możemy Wam zdradzić, że sprawdza się w tej roli świetnie np. wysokogatunkowy filc… W kolagenach wytwarzanych obecnie, bardzo dobrze fitrowanych, dominują już 3-helisy typu α1 oraz α2 o masie niewiele przekraczającej 100 kDa. Czyli cząsteczki relatywnie niewielkie. Tzw resztki białkowe stanowią w nich zaledwie kilka procent, przy kilkunastu jeszcze 10 lat wcześniej.
Przefiltrowany kolagen zawiera ok. 96% wody. Na masę suchą, czyli 4% składają się w 90% białka (także białka niekolagenowe, np. melanina i elastyna, resztki wiązań itp.). Ale aż 80% z tego - w kolagenie zrobionym z dołożeniem wszelkiej staranności – stanowią molekuły pod postacią potrójnych helis. To one wiążąc wodę i pozostałości kwasów (ok 2%) nadają znanej Wam dobrze masie konsystencje żelową. Oczywiście dopóki wiązania wewnątrz- i międzyspiralne nie ulegną rozerwaniu np. pod wpływem temperatury.
Zaawansowani technologicznie producenci potrafią już nawet odfiltrować część białek melaninowych, czyli pigmentu, którego ilość decyduje o tym czy nasz Kolagen Naturalny będzie Platinum, czy Graphite. Część – podkreślmy jednak – bo wyeliminowanie całego praktycznie barwnika wymaga już technologii innej. Jak się domyślacie: mamy ją w zanadrzu i jeszcze tej jesieni zamierzamy pokazać jej efekty.

Proste, a jakże genialne

Jeżeli niektórzy Czytelnicy dotarli kiedyś do opisów metody hydratacji polskiego rybiego kolagenu, jakie składali rozliczni kandydaci na jej „ojców” w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli czytali niezwykle skomplikowane opisy odwirowywania, próby zastrzeżenia dwudziestu kwasów i tyluż materiałów filtrujących, to musimy Wam powiedzieć, że to była niestety literatura science fiction, na której wszakże polski Urząd patentowy koniec, końców się poznał. Metoda pozyskiwania znanego Wam kolagenu jest w istocie tylko jedna, bardzo prosta, a jednocześnie na tyle „trudna”, że jak dotąd nie „opuściła” jeszcze naszego kraju (co jednak prędzej, czy później nieuchronnie się stanie). „P rostota” metody oczywiście w żaden sposób nie umniejsza genialności naszego rodzimego wynalazku. Odkrycie sposobu na wyizolowanie ze skór rybich molekuł kolagenu, jakie w tej konformacji istniały dotąd tylko w organizmach żyjących kręgowców, niewątpliwie było jednym z najciekawszych wynalazków biochemii XX wieku. Fakt, że substancja tak pozyskana jest praktycznie gotowym, w 100% naturalnym i jakże efektywnym kosmeceutykiem, o szokująco prostym składzie, to również fenomen. Jest to ciągle produkt o ogromnym potencjale, także potencjale marketingowym. I naszą rolą jest tę szansę wykorzystać. Patent na stosowanie tej metody ostał się tylko jeden i wreszcie prawomocnie, co również uprości w przyszłości wiele kwestii.
W postaci wyżej opisanej kolagen natywny miałby szansę „przeżyć” bez rozpoczęcia się w nim nieuniknionych procesów gnilnych czy pleśniowych maksymalnie dwa tygodnie. I to przechowywany w lodówce. Jest więc nietrwały, zazwyczaj też silnie kleisty i wydziela rybią woń. A więc to jeszcze nie koniec zabiegów nad nim. W miarę upływu lat wytwórcy uczyli się dostosować końcowy produkt – polski kolagen do oczekiwań konsumentów. I nadawać tej – bardzo prostej, jak widzicie, również w pozyskaniu substancji, jakieś choć cechy indywidualne, oprócz opakowania. Stąd także pewne różnice, głównie fizyczne pomiędzy różnymi kolagenami.

Elastyna w żelu kolagenowym

Masa żelowa, którą tworzą wyizolowane w opisany w poprzednich odcinkach sposób białka kolagenowe jest kleista. Nic w tym dziwnego. Colla genno - oznacza etymologicznie „klejorodny”. I rzeczywiście kolagen spełnia w naszym organizmie także rolę kleju spajającego tkanki. Sam zaś jest głównym składnikiem tkanki łącznej. W opinii użytkowników pierwsze kolageny były nawet zbyt kleiste, jak na gotowy kosmetyk do bezpośredniej aplikacji na skórę. I tu pojawia się rola elastyny. W naturalnej ekstrakcji, białko to – siostrzane dla kolagenu, gdyż wytwarzane przez te same fibroblasty – stanowi ok. 1,5 %. Jest też składnikiem pożądanym. W drodze naturalnej ekstrakcji opisanej w poprzednich odcinkach nie można uzyskać w finalnym hydracie elastyny więce j, niż 1700 µgN/cmᶟ. Jednakże w żelach kolagenowych uznanych za jakościowo najlepsze (np. kolagen Inventii) elastyny jest więcej. Lekkie zwiększenie jej ilości powodowało, że kolagen zdaniem użytkowników był od razu przyjemniejszy w kontakcie, bardziej delikatny, puszysty. A więc niektórzy wytwórcy zaczęli tak robić. Jedni izolowali elastynę z pomocą opisanego procesu hydratacji, aby potem dodać ją do żelu, a inni… kupowali gotową w niemieckiej hurtowni i taką dodawali... Bywało, że nawet wołową. Wiemy wszak jak się to ustala i jeśli kiedyś jakiś wytwórca kolagenu będzie nieuczciwie z nami grał, to nie omieszkamy z tej wiedzy skorzystać.

Konserwacja

Temat niezwykle ważny. Żywe, natywne białko to nie jest niestety chrzan i nie da się go zabezpieczyć przed florą bakteryjną, przed nieuchronnymi procesami gnilnymi i przed pleśniami, za pomocą octu, kwasu cytrynowego, askorbinowego, czy z pomocą konserwantów spożywczych. A przynajmniej wyłącznie z pomocą takich substancji konserwujących. Tym bardziej, że molekuły kolagenu po opuszczeniu organizmu ryby-dawcy stają się całkowicie bezbronne w nowym, obcym środowisku wodno-kwasowym. A przecież jak wiemy, potrafią zaklęte, niczym dżin w butelce przez całe lata zachowywać konformację potrójnej helisy, co jest bezspornym fenomenem biochemicznym tego polskiego wynalazku.
Pierwsze kolageny (Skrodzki, Michniewicz, Kujawa) nie będące jeszcze gotowym kosmetykiem z natury, a przewidziane raczej jako komponenty do emulgacji zabezpieczane były hydroksybenzoensanami takimi jak aseptyna, czy nipagina.
Kolagen Przybylskiego/Frydrychowskiego z lat 2001-2003 zawierał euxyl - mieszankę fenoksyetanolu i eteru gliceryny. Potem standardem ochronnym dla żeli kolagenowych stały się już tylko parabeny: ethylparaben, methylparaben, propylparaben. Były bardzo skuteczne i z powodu tego, że polski kolagen w żadnej fazie wytwórczej nie uzyskuje wysokich temperatur – wystarczało używać ich ilości minimalnych, poniżej 0,2 % w składzie. Z pomocą parabenów konserwowały więc swoje produkty Collagen Beauty, Inventia, Max, 3-Helisa i wszyscy pomniejsi wytwórczy niszowi. Większość z nich postępuje tak zresztą do dzisiaj. Parabeny niestety są obecnie źle postrzegane w opinii klientowskiej, którą kształtują bardziej plotki, niż fakty - więc jedni wytwórcy deklarują ich obecno ść w hydracie, inni nie.
Abstrahując od tego, czy parabeny są dobre, czy złe - my, w Colway poszukiwaliśmy rozwiązania takiego, które sprawiłoby, że nazwa Kolagen Naturalny – piękna i niemożliwa do zastrzeżenia przez kogokolwiek – nie będzie tylko sloganem. Aby tak było, z naszego flagowego produktu musiała zniknąć bez śladu chemia nieorganiczna, czyli parabeny. Pierwsze, jeszcze bardzo skromne laboratorium, jakie utrzymywaliśmy sekretnie od jesieni 2005 od razu poszukiwało więc pomysłów na nieparabenową prezerwację kolagenu. Testowało także glikol kaprylowy, który finalnie zastosowała Inventia i który okazał się rozwiązaniem optymalnym, choć ryzykownym. Caprylyl glycol to bowiem w istocie w ogóle nie konserwant lecz emolient i humektant. Zdolność do łamania membran bakte ryjnych przez ten krótkołańcuchowy kwas tłuszczowy wiązany prostym alkoholem, okazuje się jednak dla ekstrahowanego w idealnych warunkach czystości biologicznej kolagenu – wystarczająca, aby „robił u nas za konserwant”. Dodać należy, iż caprylyl glycol należy do nielicznych w kosmetologii substancji transepidermalnych. Nie hamuje więc procesu przedzierania się peptydów z rozpadu 3-helisy na skórze poprzez rogową warstwę naskórka. Kwas glikolowy jest nadto podobnie jak kwas mlekowy substancją kosmetycznie pożądaną dla skóry. Dlatego też jak najbardziej wskazane jest dodawanie go do kwasu mlekowego już na etapie rozpuszczania skór rybich.
Ostatnim elementem konserwacji żelu kolagenowego jest dodawanie do niego kwasu L-askorbinowego, czyli witaminy c – najprzyjaźniejszego z konserwantów stosowanych w np. w przemyśle spożywczym. Kolagen - jak wiemy – uwielbia wręcz środowisko kwasu askorbinowego, który dodatkowo wspomaga jego ochronę przed np. pleśniami.

Jaka przyszłość polskiego, rybiego kolagenu ?

Biotechnologicznie patrząc, trudno jest dziś powróżyć, czy nastąpi jakaś istotna zmiana, innowacja w pozyskiwaniu trójhelikalnego hydratu kolagenu opisanymi sposobami. W istocie, poza modyfikacjami o znaczeniu drugorzędnym, metoda ta pozostaje bowiem w swojej podstawie niezmienna od ćwierć wieku, a w swoich osiągnięciach finalnych od blisko dekady.
My w Colway, pozieramy więc ku kolagenom nowej generacji, czyli takim, które nie boją się temperatur, w których można podnosić pH do poziomu kosmetycznie pożądanego i które pozwolą się emulgować z innymi dobrotliwymi dla skóry substancjami.
Mówiąc prawdę jednak, te „nowe” kolageny to również nie jest jakiś przełomowy wynalazek, lecz po prostu pójście krok dalej z metodą pierwotną. Gdybyśmy mieli w najprostszy sposób opisać, co to właściwie jest takiego, te kolageny, jakie zaproponuje konsumentom Colway już niebawem, to napisalibyśmy tak: to dokładnie ten sam kolagen, jaki znacie, tyle że jakby w fazie przebywania już od kilku minut na Waszej skórze. Kiedy helisy potrójne pod wpływem temperatury ciała już się rozpadły i zaczyna się proces rozpadu helis pojedynczych na peptydy, czyli agregaty wielkości takiej, jakie dopiero mają szansę penetracji naszej epidermy. Przy tym jest to substancja o zmiennej gęstości, przyjaznym pH, pozbawiona pigmentów i dająca się łączyć z in nymi.
Wiemy, że kolageny nowej generacji otworzą nam marketingowo nowe, ogromne przestrzenie. Ale nie wiemy, czy będą one w działaniu lepsze, gorsze, czy po prostu takie same. Na zdobycie tej wiedzy potrzebujemy zapewne wielu miesięcy . Dlatego „stary” poczciwy Kolagen Naturalny, czyli hydrat natywnego, rybiego kolagenu, fascynujące odkrycie polskiej biochemii białek – pozostanie z nami raczej zawsze w ofercie handlowej, a na pewno zawsze w naszych sercach.


źródło: Newsletter Colway. 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Ogórek, czyli klasyka pielęgnacji domowej

Czasem luksusowa pielęgnacja nie musi być ani droga, ani egzotyczna. Wartościowe kosmetyki są w zasięgu ręki. W okresie wiosenno - letnim mamy dostęp do najprostszych i najtańszych ''kosmetyków'' dostępnych na rynku lub w naszym ogrodzie. Bogactwo warzyw i owoców powinno zachęcić was do tworzenia różnego rodzaju maseczek, toników, które odżywią, oczyszczą z toksyn, rozjaśnią cerę oraz nadadzą jej zdrowy promienny wygląd. Jednym z ''magicznych kosmetyków'' jest OGÓREK.


Skąd pochodzi ogórek?

Ogórek jest jednym z najstarszych w uprawie warzyw. Znany był już 3 tys. lat temu mieszkańcom zachodniej Azji. Jednak jego korzenie sięgają Indii, obszaru leżącego między Zatoką Bengalską a Himalajami. Stamtąd bardzo szybko dotarł do innych starożytnych ludów, jak Ariowe, Arabowie, Grecy czy Rzymianie. Do Ameryki trafił zaś za sprawą Krzysztofa Kolumba i jego morskich wypraw. Warzywo to szybko zostało docenione zarówno za walory smakowe, jak i odżywcze. Król Francji Ludwik XIV jako pierwszy w historii zapoczątkował hodowlę szklarniową ogórka. Obecnie uprawiany jest on na całym świecie.


Wartość odżywcza ogórków nie jest za bogata, ale warzywa te cenione są bardzo pod względem dietetycznym, gdyż zawierają dużo związków o charakterze zasadowym. Wpływa to korzystnie na proces trawienia przy jednoczesnym odkwaszaniu organizmu.

Zawiera dużo wit. K, wzmacniającej krzepliwość krwi i mikroelementy, takie jak: potas, wapń, żelazo, magnez, czy fosfor.

Ogórki zawierają sporo askorbinazy – enzymu, który niszczy witaminę C, stąd nie powinno się ich mieszać z warzywami, które zawierają jej duże ilości , jak np. pomidory. Połączenie to działa także destrukcyjnie na inne warzywa i owoce, zawierające wit. C. Zalecane jest zatem jedzenie ogórków w postaci mizerii lub na kanapce, jedynie w towarzystwie żółtego sera lub wędliny.

Ogórki działają oczyszczająco na organizm, ich sok natomiast często jest zalecany, jako „lekarstwo” poprawiające cerę i zdrowie skóry. Skutecznie nawilża ją, wygładza i odżywia. Ponadto jest doskonałym lekarstwem na opuchliznę pod oczami, zapalenia skóry, wysypki i poparzenia słoneczne.
Te właściwości ogórka nie mogły zostać niezauważone przez producentów kosmetyków. Wyciąg z tego warzywa stosowany jest szeroko do produkcji kosmetyków pielęgnujących ciało i włosy.


Ogórek w domu.


W pielęgnacji skóry ogórek zdecydowanie ci pomoże. Nie twierdze, by odstawiać ulubiony zestaw kosmetyczny i żyć ogórkiem, aczkolwiek polecam zdecydowanie choć 2x w tygodniu korzystać z cennych właściwości tego warzywa.



Ulga dla oczu

Nie od dziś wiadomo, że schłodzone plastry ogórka są idealnym ''lekarstwem'' na podrażnione, zmęczone, opuchnięte oczy. Kilka minut dziennie takie okładu wystarczy by zmniejszyć cienie pod oczami i nadać naszemu spojrzeniu blasku.


Zdrowa cera

Kuracja ogórkowa może okazać się doskonałą dla osób z cerą tłustą, trądzikową z rozszerzonymi porami. Codzienne okłady na twarz z cieniutko pokrojonych w plastry ogórków to najprostsza ściągająca, odświeżająca kuracja dla skóry.



Sok ogórkowy


Witamina A i C, dużo siarki, cząstek śluzowych i enzymów, to tylko niektóre ze składników soku ogórkowego. Najprostszy tonik jaki można sobie przyrządzić z zaciszu własnej kuchni doskonale odświeży i wygładzi skórę, jak również będzie działać przeciw zapalnie.

Sok z ogórka również pomaga w złagodzeniu dyskomfortu po oparzeniach słonecznych. Można smarować skórę i zostawić sok do wchłonięcia, powtarzać tak często jak potrzeba, również można poparzone miejsca obłożyć papką ze startego ogórka lub plastrami ogórka.

Na użądlenia owadów - na wszelkie ukąszenia, po uprzednim wyjęciu żądła, można przyłożyć plasterki lub połówki ogórków. Sok z owoców będzie działał kojąco na bolące miejsca.




Maseczki 

Najprostsza maseczka ogórkowa to pokrojone cieniutko świeże, ekologiczne ogórki ułożone na twarzy i szyi, przykryte go wilgotnym lub płóciennym ręcznikiem albo innego rodzaju kompresem.
Ogórek można również połączyć z najróżniejszymi składnikami dostępnymi na rynku np. z twarogiem, jogurtem naturalnym, odrobiną miodu, mielonymi płatkami lub innymi owocami itp. Jogurt, twaróg i płatki sprawią, że skóra stanie się miękka, elastyczna, dobrze odżywiona. Maseczki wykonujemy mieszając dowolne składniki i tworząc z nich  gładką masę, którą pozostawiamy na twarzy 15-20 minut. 


Korzystajcie z dobrodziejstw natury :)

źródła: wikipedia, tesco.com, onet.pl, 



czwartek, 27 marca 2014

Ultradźwięki, czyli peeling i lifting inaczej....

Peeling kawitacyjny to bezbolesne, głębokie oczyszczanie skóry za pomocą wibracji ultradźwiękowej, które pozwala na dokładne usunięcie nadmiaru sebum z porów i mieszków włosowych, pozbycie się zrogowaciałego naskórka, zaskórników, wągrów i bakterii. Zapewnia wygładzenie i regenerację skóry, wspaniale pobudza mikro-krążenie - wszystko to jest podstawą zdrowej i pięknie wyglądającej skóry, która jest naszą największą wizytówką.
Zabieg ten powoduje skuteczne złuszczenie martwego naskórka i odsłonięcie młodszej warstwy skóry, wolnej od martwych komórek, nadmiaru łoju, bakterii i substancji toksycznych, a także pozostałości kosmetyków. Tak przygotowana skóra jest gotowa do lepszego wchłonięcia preparatów.
Jakby tego było mało – dzięki użyciu nowoczesnych technologii, kawitacja pomaga też w leczeniu trądziku, tuszuje blizny i widocznie zmniejsza niewielkie zmarszczki.

Dla kogo peeling kawitacyjny?
Bezpiecznemu i bezbolesnemu zabiegowi poddawać się mogą panie i panowie – w dowolnym wieku i z nawet bardzo wrażliwą cerą. Polecany jest osobom
- o cienkiej i wrażliwej skórze, która wykazuje skłonność do podrażnień
- skórą, na której ze szczególną częstotliwością występują rozszerzone naczynka krwionośne. 
- z cerą tłustą i problematyczną
- które – z różnych powodów – nie mogą poddać się manualnemu oczyszczaniu twarzy.
- zmagającym się z miejscowymi przebarwieniami, uwidaczniającymi się na skórze twarzy efektami zmęczenia i sińcami. 
- palącym, których skóra również odczuwa zgubny wpływ tytoniowego nałogu.


Efekty
- dokładne i bezbolesne usuwania martwego naskórka
- oczyszczania skóry z nadmiaru sebum
- lepsze dotlenienie skóry 
- skóra poddana kawitacji staje się delikatna i przyjemnie wygładzona.
- odzyskanie naturalnego blasku
- wyraźnie rozjaśnienie skóry
- usuwa widoczne na twarzy, szyi czy dekolcie, szpecące przebarwienia. 
- głębokie nawilżenie
- stymuluje wzrost poziomu kolagenu, wzmaga  wytwarzanie elastyny (efekt odmłodzenia)


Kawitacja w domu...

Niedawno zakupiłam produkt do wykonywania peelingu kawitacyjnego w domu. 
Jest dość łatwy w obsłudze, lekki i być może nie ma takiej ''siły'' jak sprzęt u kosmetyczki ale jestem osobiście bardzo zadowolona z efektów. 
Skóra jest bardziej gładka, rozjaśniona, jednolita. 



















Po pierwszym zabiegu byłam nieco zaniepokojona, bo moja skóra była dość czerwona, porysowana nawet (może trochę za mocno ''tarłam'' po skórze tą łopatką? ) ale już po kilku godzinach zaczerwienienie zniknęło.
Później pojawiło się kilka wyprysków, które uznałam, za efekt oczyszczania się skóry. Krostki szybko zniknęły a skóra wyglądała nieco lepiej.

Po kilku zabiegach stwierdzam, że produkt warty zakupu, jak na swoją cenę sprawuje się całkiem dobrze i jestem bardzo zadowolona. Nie ma może jakiejś dramatycznej różnicy, jednakże odnoszę wrażenie, że skóra jest bardziej gładka, zmniejszyła się ilośc podkórnych krostek, cera jest jakby bardziej jednolita.
Kawitację stosuję w połączeniu z kuracją kolagenową kosmetyków Colway. 




Jak to zrobić w domu?
Peeling kawitacyjny wykonuje się przede wszystkim w obrębie twarzy, szyi i dekoltu. Dodatkowo, kawitacja zastosowana na plecach ma działanie oczyszczające, a wykonywana na dłoniach – regeneracyjne i odżywcze.
Podstawowym narzędziem wykorzystywanym podczas tego zabiegu jest specjalistyczny, zakończony szpatułką aparat wytwarzający niegroźne dla zdrowia i życia fale ultradźwiękowe. Aparat ten emituje bardzo delikatne, wytwarzające ultradźwięki, bezbolesne i nie powodujące odczucia dyskomfortu wibracje.

Pierwszym etapem kawitacji jest nawilżenie skóry (tylko w tych warunkach ultradźwięki sprawnie spełniają swoje zadanie). W dalszej kolejności przykładamy do twarzy, szyi lub dekoltu wibrującą szpatułkę, która – w kontakcie z nawilżoną skórą – wytwarza mikroskopijne, zwiększające pod wpływem drgań swoją objętość pęcherzyki. Kiedy pęcherzyki ulegają gwałtownemu rozpadowi – uwalnia się ciepło i rośnie ciśnienie, w efekcie czego komórki martwego naskórka są skutecznie rozbijane, oczyszczane i eliminowane.

W dalszej kolejności dochodzi do pobudzenia mikrokrążenia i wydalenia szkodliwych, zalegających w skórze substancji. 
Ostatnią częścią kawitacji może być masaż ultrasoniczny (stosowany także w kuracjach odchudzających i antycellulitowych), zbawiennie wpływający na ogólną kondycję skóry.

Przeciwwskazania:
Peeling kawitacyjny nie jest wykonywany jedynie u osób cierpiących na:
-osteoporozę, 
-nowotwory 
- schorzenia układu krążenia. 

Z kawitacją powinny się też wstrzymać:
- kobiety ciężarne, 
- osoby noszące aparaty ortodontyczne
- osoby gorączkujące.


Jak to zrobić urządzeniem takim jak na zdjęciu? (właśnie takim jakie posiadam w domu)

Specyfikacja:
•  Model: LW-006
•  Moc: 7W
•  Zasilanie: zasilacz sieciowy 15V 1A
•  Wymiary: 18,5cm x 5,3cm x 2,7cm

Tryby pracy

Peel - peeling kawitacyjny 
Zabieg ten powoduje skuteczne złuszczenie martwego naskórka i odsłonięcie młodszej warstwy skóry, wolnej od martwych komórek, nadmiaru łoju, bakterii i substancji toksycznych, a także pozostałości kosmetyków. Tak przygotowana skóra jest gotowa do lepszego wchłonięcia preparatów. Rezultatem oczyszczania (peelingu) jest widocznie wygładzona i delikatna w dotyku skóra, z otwartymi porami i mieszkami włosowymi, skóra zostaje również zdezynfekowana.
1.Włączyć urządzenie przyciskiem POWER.
2.Ustawie czas zabiegu (10 min) przyciskami UP i DOWN.
3.Wybrać funkcje PEEL przyciskiem MODE.
4.Nanieść na skórę płyn (sól fizjologiczna lub niegazowana woda mineralna).
5. Urządzenie zaczyna działać po dotknięciu gołą ręką dwóch metalowych przycisków po obu bokach urządzenia. Dotknąć głowicą skóry i przesuwać ja do przodu( zgodnie z przebiegiem mięśni) tak aby płyn ulegał rozpyleniu. Szpatułkę trzymać pod kątem 45 stopni. W czasie zabiegu zwilżać skórę. Skóra może ulec lekkiemu zaczerwienieniu, które zniknie po kilku minutach (lub godzinach :) )

Sonoforeza (tone) - wtłaczanie 
Wtłaczanie preparatów szpatułą na ułożoną na płasko ( efekt pulsacyjny) Funkcja ta umożliwia wtłaczanie kosmetyków w głąb skóry przez co znacznie zwiększa ich działanie. Stosować kosmetyki aktywne, nawilżające, tonizujące w postaci płynu lub żelu. Nie stosować kosmetyków w postaci kremów oraz kosmetyków tłustych.

Cleaning - oczyszczanie 
Opis zabiegu oczyszczania : Zwilżyć skórę solą fizjologiczną lub płynem tonizującym co najmniej na 1,5 min przed zabiegiem. Metalowa część szpatuły musi być prowadzona po wilgotnej skórze pod kątem 45°. Skóra musi być w trakcie zabiegu zwilżana ( nie stosować na suchą skórę ). Ruch łopatki od środka do zewnątrz zgodnie z ułożeniem mięśni, powoli ruchem płynnym , nie zatrzymując się w jednym miejscu.
NIE STOSOWAĆ NA OCZY ORAZ BEZPOŚREDNIO W ICH OKOLICY
Łączny czas zabiegu oczyszczania , wygładzania i wtłaczania nie może przekraczać 30min.

*Funkcja lift jest niedostępna w tym modelu 


Uroczyście polecam zabiegi kawitacyjne :P



źródła: wikipedia, onet.pl, liczne w google...

sobota, 8 marca 2014

"Jutro", czyli co masz zrobić dziś...

JUTRO...

co masz zrobić dziś , zrób jutro będziesz miał dłużej wolne...

Też tak czasem macie? Jutro posprzątam, jutro pójdę na siłownię, jutro zacznę dietę...
Jutro coś zmienię... a jakby tak DZIŚ???


niedziela, 2 marca 2014

"Ja tylko kromkę", czyli czy pieczywo tuczy?













































Dziś o pieczywie.

Powszechnie uważa się, że chleb tuczy, a na diecie tradycyjne kromki lepiej zastąpić lekkim, chrupkim pieczywem.
Ponieważ pieczywo lubię postanowiłam zagłębić sie w temat. Po wielogodzinnych poszukiwaniach i przeczytaniu wielu artykułów, opinii dietetyków, po rozmowach z trenerami fitnsess oraz konsultacji z ''moimi braćmi z siłowni" dochodzę do wniosku, że stwierdzenie "chleb tuczy" mija się z prawdą.
Oczywiście – jeśli zjadamy go zbyt dużo będzie miał niekorzystny wpływ na naszą wagę- podobnie jak owoce, nabiał, mięso i generalnie wszystko, co spożywamy w nadmiernych ilościach.

"Jestem na diecie i nie jem chleba’’… Czy można winić chleb za nadwagę?
Prawdą jest, że mało kto spożywa pieczywo bez dodatków. Masło, margaryna, serek, wędlina, dżem itd - czyli dodatki , które lądują na naszej kromce dostarczają zazwyczaj więcej kalorii niż kromka nawet najbardziej kalorycznego chleba. Pieczywo, masło, ser żółty, wędlina, troche majonezu, troche ketchupu i mamy ‘’fast food’’ domowego wydania przepełniony kaloriami. Jedna taka bułka i ok 500kcal pochłoniete np na śniadanie. Jesli chcecie obarczać pieczywo za dostarczenie kalorii to chyba tylko dlatego, że robi za taczkę do pozostałych dodatków.

OBALAM MIT iż pieczywo chrupkie jest niskokaloryczne. Jedna kromka pieczywa chrupkiego ma ok 30kcal, a kromka tradycyjnego chleba razowego około 80 kcal. Niskokaloryczność pieczywa chrupkiego wynika przede wszystkim z faktu, iż chleb chrupki jest lekki i pusty w środku. W przeliczeniu na 100 gramów okazuje się, że pieczywo chrupkie jest o połowę bardziej kaloryczne od zwykłego!! ta dam!

PYTANIE: pieczywo białe czy razowe?
Białe pieczywo nie zawiera żadnych szkodliwych substancji więc nie można mówić, że jest bardziej szkodliwe od razowego. Ten typ pieczywa zawiera śladowe ilości witamin, minerałów czy błonnika pokarmowego, gdyż zawarte one są w częściach ziarna, które w procesach oczyszczania mąki zostają odrzucone. Dlatego też można powiedzieć, że białe pieczywo jest źródłem niemal wyłącznie pustych kalorii. Dodatkowo jego indeks glikemiczny jest wysoki, przez co powoduje gwałtowne skoki poziomu glukozy i zaspokaja głód na krótko.

Czyli zatem razowe?

Nawet pieczywo razowe może stanowić pułapkę. Nie dość, że NIE jest ono wypiekane z mąki razowej, producenci często barwią je karmelem, to może dostarczać jeszcze większej liczby kalorii niż białe pieczywo.
Warto nauczyć się odróżniać prawdziwe pieczywo razowe od jego marnej podróbki. Prawdziwy razowy chleb powinien być ciężki i wypiekany w formie. Jeżeli widzimy w sklepie chleb opisany jako razowy, a od zwykłego baltonowskiego różni się jedynie ciemniejszym kolorem i posypką z nasion, to prawie na pewno mamy do czynienia z barwionym chlebem imitującym razowy.

REASUMUJĄC:
Nie taki chleb straszny, jak go malują.
Nie rezygnujcie z niego tylko uważajcie na ilość, jakość i dodatki.

Jestem na diecie i jem pieczywo! Ograniczam je natomiast do weekendowego szaleństwa, bo świeże domowe piecyzwo w weekend to u mnie już norma. Dziecko wstaje i pierwsze pytanie jakie pada z jej ust to ’’gdzie moje bułki na śniadanie?’’ Te sklepowe mogą sobie leżeć a Nieletnia będzie czekać, aż te z piekarnika pojawią się na stole…
Z domowym pieczywem nawet najprostsza kanapka w stylu ‘’jajko na twardo i pomidor’’ smakuje jak najbardziej wykwinte śniadanie


Śniadaniowe rogaliki z makiem:

http://www.kuchennesprawy.com/2014/01/rogale.html

poniedziałek, 10 lutego 2014

Suplementy i odżywki, czyli dlaczego biorę

Suplementy i odżywki. Stosujecie?

Mój stolik jest wypełniony rożnego rodzaju ''specyfikami''. Nawet mam grafik co, kiedy i ile brać, co by się nie pogubić

W moim asortymencie kilka fantastycznych suplementów, kilka ciągle jeszcze wywołujących znak zapytania w oczach rozmówców, kilka jeszcze ''niezrozumianych'' i przez to pytania - ''po co ty bierzesz taką chemię?'' jakbym była kompletną idiotką nie posiadającą zdolności logicznego myślenia, umiejętności zdobywania wiedzy oraz jej przyswajania, jakbym nie miała pojęcia co zażywam, tylko biorę , bo to modne, ciekawe, ładne-kolorowe albo dlatego, że Krysia spod dwójki tak robi. 

Otóż oświadczam wszem i wobec, że ta ''chemia'' absolutnie jest mi niezbędna.
W trosce o moje ciało, moje samopoczucie i moją nadzieję, że żyć będę dłużej i zdrowiem lepszym się cieszyć zażywam suplementy... Niektóre najwyższej jakości i w ''czystej, naturalnej formie''. Niektóre z trochę niższej półki ale absolutnie przekonywujące mnie do zażywania ich składem, sposobem ekstrakcji składników, przyswajalnością, itd
Zawsze mnie wkurza jak mi ktoś mówi o ''skutkach ubocznych'' i ''chemii''. 

Drodzy państwo - edukacja w temacie supli jest niezbędna. Bo są suplementy i ''suplementy''. 
Tak jak różnica w materiale, kroju i szyku w ciuchach z targu za 5 zł względem np. ciuchów Armani. Tak jak podróbka perfum i oryginał. Niby pachnie podobnie, ale....
Proste.

Zgodnie z przyjętą definicją suplementem nazywamy „środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny (…), w formie umożliwiającej dawkowanie (…), z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego”.
Definicja jasno mówi nam, że suplementy uzupełniają dietę w niezbędne składniki pokarmowe lub też dostarczają związków, które wywołują inny, pożądany przez nas efekt (może to być np. przyspieszenie spalania tkanki tłuszczowej lub poprawa wydolności), z zastrzeżeniem że nie są to środki o działaniu leczniczym.

Amen.

Osobiście polecam: 
Firmy Colway:
''Colvita'' - Naturalny Kolagen w kapsułkach jako dawka młodości.
Witamina C-olway - najczystsza postać witaminy c - całkowicie naturalna, lewoskrętna, absolutnie ''must have''!
Firmy PhD
Lean Degree - przed każdym treningiem!
Diet Whey (dla mnie Body Sculp jako że wyrabiam sylwetkę) - polecam szczególnie smak czekoladowy , odradzam vanilla... fuj.... świetnie regeneruje po treningu! Warto posiadać i konsumować. 



Mój zestaw: